Strach przed lataniem – lekcje transformacji

Thumbnail

Świadomość zmian, które należy wprowadzić w życiu, w nawykach i w postawach, wzrasta wraz z regularną, codzienną praktyką Atma Kriya Yogi. Kiedy w pełni urzeczywistniony i oświecony Mistrz, taki jak Paramahamsa Vishwananda, jest aktywnie obecny w czyimś życiu, możliwości prawdziwych życiowych doświadczeń dające szansę większej transformacji stają się niezwykle prawdopodobne. Zachęcałbym wszystkich Kriya Joginów, którzy jeszcze nie podążają za Satguru lub urzeczywistnionym Mistrzem, aby to zrobili.

Okazja do transformacji pojawiła się kilka miesięcy temu, kiedy niespodziewanie poczułem lęk przed lataniem. Nigdy wcześniej nie miałem takich obaw. W tym okresie wyjątkowo dużo pracowałem, a ta praca wymagała podróży, których nie można było uniknąć. Musiałem zatem stawić temu czoła.

Czego nauczyłem się podczas tych wielu lotów?

Zauważyłem, że w czasie turbulencji, podczas startu i lądowania intensywność moich modlitw gwałtownie wzrastała. Uświadomiłem sobie, że jakość mojej sadhany (praktyki duchowej) i modlitw może być znacznie lepsza i bardziej intensywna. Posłużyłem się tym, aby odwrócić swoją uwagę od wstrząsów powietrznych. Czy wystarczająco dużo w swoim codziennym życiu koncentruję się na Guru i na Bogu, czy też zwracam większą uwagę na turbulencje lub wstrząsy w moim umyśle? Patrzyłem na zegarek, aby wiedzieć, kiedy dotrzemy do ostatecznego celu podróży. Innymi słowy, świadomość mojego ostatecznego celu podróży wzrosła. Czy świadomość mojego celu bycia na ziemi jest też tak wysoka? Czy monitoruję lub analizuję w regularnych odstępach czasu program transformacji, który sobie założyłem? Takie pytania pojawiły się w mojej głowie.

Spojrzałem na naturę moich relacji ze wszystkimi bliskimi mi ludźmi - moją rodziną, innymi wielbicielami i przyjaciółmi. Jaka jest moja relacja z nimi? W jaki sposób mogę ich bardziej pokochać i dostosować się do każdego z nich? Czy wchodzę z nimi w interakcje wtedy, gdy czegoś od nich potrzebuję, czy też wchodzę z nimi w interakcje, ponieważ ich kocham?

Największą pomocą było przestawienie się na życie chwilą i praca nad zwiększeniem mojej wiary w Boga i Satguru. Czy coś mi się stało? Czy byłem w niebezpieczeństwie? Oczywiście, że nie! To sprawiło, że dostrzegłem jak teoretycznie mój umysł poddał się świętym wersetom, a na ile naprawdę został podporządkowany.

Loty były krótkie, ale jakże długie wydawały się, gdy towarzyszył mi strach. Życie na ziemi jest krótkie lub niewystarczająco długie do osobistej transformacji, jednak jak długie wydaje się ono, kiedy nie skupiamy się na Miłości. Zadałem sobie pytanie, czy na co dzień wykorzystuję swój czas najlepiej jak potrafię i staram się kochać coraz bardziej?

Mój ostatni lot po przejściu przez te nauki i samoanalizę ostatnich miesięcy miał miejsce zaledwie kilka dni temu. Podróżowałem z Frankfurtu do Nairobi przez Stambuł. Wracałem z aśramu Shree Peetha Nilaya, z domu Paramahamsy Vishwanandy. Uczestniczyłem tam w Festiwalu Just Love, uroczystościach Gurupurnimy i krajowego tygodnia. I zgadnijcie co się stało? Podczas tego lotu nie odczuwałem już strachu przed lataniem. Zniknął tak nagle, jak się pojawił.


Blog »